Kolejna
kłótnia i znów zjebany humor. Co mi pozostało? Narkotyki. To po nich mogę się czuć
jak w niebie. Koniec z problemami. Można się odciąć od rzeczywistości. Czasem
mam wrażenie, że to już będzie koniec, że tak się naćpam, że się nie obudzę. Może to i lepiej. Koniec kłótni.
Koniec udawania. Koniec wieczorów spędzonych na kanapie płacząc w poduszkę.
Koniec z życiem. To i tak nie ma sensu. Po co? przecież i tak nie mam dla kogo
żyć.
After
i mam coś jeszcze nie na temat: Tylko jedno
wspomnienie, tylko jedna mała łza, tylko jedno spojrzenie ten ostatni raz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz